BATUSHKA (БАТЮШКА) – PANIHIDA (ПАНИХИДА): RECENZJA

Rzadko kiedy możemy być świadkami bratobójczego pojedynku o prowadzenie zespołu. Z jednej strony mamy Krzysztofa Drabikowskiego, czyli gitarzystę, pomysłodawcę i główny silnik napędowy Batushki, a z drugiej Bartłomieja Krysiuka, wokalistę, który za nic w świecie nie chce ustąpić miejsca. Dziwne jest to, że w absolutnie żadnym stopniu Panowie nie potrafią dojść do konsensusu. Nie wystarczył nawet wyrok sądowy, czy zszargane imię marki, głównie na arenie polskiego metalu. Nie pamiętam dnia w ostatnim miesiącu abym nie widział na swojej tablicy na facebooku jakiegoś newsa dotyczącego perypetii projektu o prawosławnej myśli przewodniej. Takim o to sposobem mamy dwie Batushki. Główną nie do końca Krysiuka i prawdziwą brzmieniem ale nie nazwą Drabikowskiego. Premiera tej drugiej miała już miejsce. Panihida jest dostępna jedynie na bandcampie i w serwisach streamingowych. Zatem, o co tyle tego niepotrzebnego wymuszonego szumu?

BATUSHKA (БАТЮШКА) - PANIHIDA (ПАНИХИДА)

Czy w tym szaleństwie jest metoda?

Litourgiya z 2015 roku stworzyła całkiem spory rozgłos wokół siebie i całego projektu, gdzie liczni fani metalu doszukiwali się podobieństw wokalno-technicznych do innych wokalistów z rodzimej sceny black metalu, aby oczywiście dowiedzieć się kto za tym wszystkim stoi. Tak, wtedy to jeszcze tożsamości członków zespołu były nieznane i Batushka imponowała oraz szokowała samą muzyką. Tajemniczy projekt przyciągał głównie oprawą i motywami, które odświeżały ciemną stronę metalu. Wszakże kto nie lubi, kiedy to w jego ulubionym gatunku muzycznym znajdzie się grupa zapaleńców, która bez skrupułów dorzuca do niej tony nawiązań do religii i kościoła, głównie prawosławnego. Jako, iż w naszym kraju instytucja kościoła, a nie wiara, jest uważana przez starszyznę za sąd ostateczny to wywołało to nie małą kontrowersję, lecz nie w kręgu upadłych braci. Nic tak bardziej nie intryguje jak mnisie śpiewy, dzwony kościelne czy liturgiczne odzwierciedlenie w brzmieniu poświęconym przeważnie lucyferowi.

Wszystko się sprawdziło, a Litourgiya po dziś dzień jest uważana za jeden z najlepszych aktów black metalu XXI wieku. Niestety, gdy to planowany czas postprodukcji kontynuacji debiutu z 2015 miał nastąpić, wtedy zaczęły się schody. Początkowo: sprzeczki, rozstania i powroty, odkrywanie personaliów artystów, no istna telenowela. Nie dziwi mnie fakt, że strony poświęcone spisom zespołów i ich historii mają z Batushkami nie mały problem. Zwyczajnie wariują, tworząc kilka podstron z osobnymi Batushkami. Jak udało mi się gdzieś w komentarzu wyczytać: Skoro jest tyle Batushek to po złączeniu zespół powinien zmienić nazwę na Matryoshka. Coś w tym musi być. Osobiście dla mnie ta cała zawistna drama jest grubymi nićmi szyta.

BATUSHKA (БАТЮШКА) - PANIHIDA (ПАНИХИДА) 2

Dwie Batushki? Niekoniecznie

Panihida dostarcza tego samego co Litourgiya, jednak nowość nie zaskakuje tak samo. Na pewno boli okrojona ilość damskiego udziału w chórach. Yekteniya VI z debiutu iskrzyła się od tego elementu, tutaj tego nie uświadczymy oczywiście w tak sporej ilości, są przebłyski, ale to nie to samo. Również co poniektórzy mogą narzekać na naturalnie inny głos, niemniej jednak ja bym się nim nie przejmował. Jest w stylu wokalisty Mgły, czyli zdecydowanie wysoki poziom. Bardziej zaciekawiła mnie spora dywersja w poprowadzeniu kompozycji. Песнь 2 jako najdłuższa oracja popisuje się przejściem w zupełnie niespodziewane rejony. Dobrze jest słyszeć, gdy wstawiane są całkiem nowe elementy.

Jestem ciekaw dalszego rozwoju wydarzeń. W mojej ocenie oboje zyskają na popularności, chociaż główni fani i ludzie, którzy nie wiedzą o co w tym wszystkim chodzi zrażą się jeszcze bardziej. Liczę na happy end, wprawdzie wiem, że prawdopodobnie do tego nie dojdzie. Batushka, a raczej Batushki razem mogłyby mieć wszystko, a tak racja leży po środku i ciężko wyrokować z pozycji obserwatora.

 



 


Batushka – Panihida otrzymuje:

ocena: 3.5/5


INNE WPISY, KTÓRE MOGĄ CIĘ ZAINTERESOWAĆ

NASZ FACEBOOK

O autorze

"Out of the dark"

Grafik, meloman i wielki fan hokeju. Pisanie o muzyce jak i jej słuchanie to dla mnie czysta przyjemność oraz kwintesencja egzystencji.