LANINIA – LONELINESS: RECENZJA

Nieustannie uciekamy. Chociaż problemy czy demony, przed którymi się odwracamy, prędzej nas dosięgną. Nie ma na to lekarstwa. Trzeba postawić się przeciwnościom. Polegniemy albo staniemy się mocniejsi. Widzicie takie mądrości zapewne nie po raz pierwszy. Czasy się zmieniają, a niektóre rzeczy od zarania dziejów pozostają nieruszone. To chyba nieodłączna część natury ludzkiej. By zdać sobie z czegoś sprawę, musimy sami tego doświadczyć. Toteż przez to bierzemy udział w wielu niepotrzebnych konfliktach, kłótniach. Staramy się coś zmienić, ale tylko sporadycznie się udaje. Szczęśliwie po burzy wychodzi słońce. Pozostaje nam wtedy napawać się optymizmem i nadzieją o lepsze jutro. Jesteśmy jak spadające gwiazdy. LaNinia ze swoim debiutem Loneliness punktuje w solidnych strzałach taką psychiczną walkę do stania się mocniejszym i dojrzalszym.
LANINIA - LONELINESS

Co się ze mną dzieje?

Odchodzimy i powracamy, upadamy oraz podnosimy się, ludzie pojawiają się w naszych życiach, a często znikają bez pożegnania. Myślę, że każdy miał moment zawahania, w którym nie mógł się z taką koleją rzeczy pogodzić. Po co wtedy w ogóle próbować i budować relacje? Ano, po to by po takiej feralnej sytuacji wyciągnąć wnioski i uodpornić się. Nawet najbardziej poukładana osoba nie jest w stanie wszystkiego perfekcyjnie zaplanować. Powinniśmy pamiętać rzeczy, które budują Nas lepszymi, silniejszymi, jednakże nie możemy maniakalnie w nich ugrząźć. Wszystko to zgrabnie wykłada Mateusz Popis. W spokojnych, czystych partiach przypominał mi za bardzo Andiego Blacka (Black Veil Brides), co nie do końca mi odpowiada, ale growl oraz żywsze etapy rekompensują te niechlubne skojarzenie. Chociaż to porównanie nie zawsze się sprawdza. W Where Are We Now tego nie słychać, a sam utwór jest kolejnym genialnym strzałem.

LANINIA - LONELINESS 2

Nie tylko do myślenia

Nie myślcie, że Loneliness to tylko i wyłącznie trudne dla mózgu doświadczenie. Toć prócz warstwy tekstowej, rzucanej wprost, nasze receptory słuchowe zostaną uraczone interesującymi rozwiązaniami przedstawiającymi współczesną muzykę metalową. Mam parę faworytów, ale tytułowy utwór podoba mi się zdecydowanie najbardziej. Spaja w sobie wszystko to, co w “gniewnej” odsłonie metalu chciałbym słyszeć. Ponadto latynoski rytm akompaniujący (swoją drogą to jest właśnie rzecz, która powinna was zachęcić do słuchania) wnosi spory, na polu casualowego metalu, powiew świeżości. Ten czynnik powoduje, że często miałem ochotę odpalić chociażby jeden numer, wszakże niecodziennie możemy usłyszeć tak egzotycznie brzmiącą odsłonę ciężkiego naparzania. Brylują tu świetnie wplecione akustyki, czy harmonijnie uderzane bębny. Szkoda, że Panowie postanowili zdradzić i zamieścić na trakliście informację o tym, że ostatni dziewiąty numer to instrumental.

 



 

Miałem spory dylemat rozmyślając nad oceną końcową. Loneliness to ciekawa pozycja. Można ją odbierać na wielu płaszczyznach. Jako radiowa muzyka do zabicia czasu, albo jeżeli zgłębimy teksty i dostrzeżemy świadomy zabieg w kompozycjach, czy ułożeniu utworów, zauważymy, że nie jest to tylko i wyłącznie sielankowe granie do ćwiczenia na siłce. Chciałbym zwyczajnie więcej. Mam gdzieś z tyłu głowy przekonanie o tym, iż jest to dopiero zalążek możliwości oraz myśli muzycznych jakie niosą ze sobą członkowie LaNinia z Ludwassem na czele. Jestem przekonany, że z pewnością o nich jeszcze nie raz usłyszę.


LaNinia – Loneliness otrzymuje:


FACEBOOK ZESPOŁU

NASZ FACEBOOK

PREMIERY MARCA

STONEROWE SANKTUARIUM – INTERSTELLAR SMOKE RECORDS – PRZEGLĄD

WALFAD – COLLOIDS – RECENZJA

NOCNY KOCHANEK – RANDKA W CIEMNOŚĆ – RECENZJA

O autorze

"Out of the dark"

Grafik, meloman i wielki fan hokeju. Pisanie o muzyce jak i jej słuchanie to dla mnie czysta przyjemność oraz kwintesencja egzystencji.