OPUS ELEFANTUM COLLECTIVE – BAŁTYK, JANUSZ JURGA, WIDZIADŁO

Opus Elefantum Collective to wydawnictwo wspierające młodych, wyjątkowych artystów. Jak dobrze wiemy w takich przypadkach chęci na wyniki się nie przekładają, ponieważ prędzej undergroundowe projekty dadzą sobie spokój, niżeli wyrosną ponad mainstreamowe. Tylko nieliczni natrafią na nadzwyczajne albumy stworzone przez wrażliwe jednostki. Tacy kompozytorzy nierzadko zsuwają zarobki na dalszy plan, a wolą zająć się odbiorem ich dzieła. Przyglądamy się trzem pozycjom z katalogu OEC. Są to kolejno, premierowy Bałtyk ze swoją płytą Self-help Pt.1, Duchy Rogowca Janusza Jurgi i przerażająco puste, kosmiczne Void od Widziadła.

 



 


BAŁTYK – SELF-HELP PT.1 (ALTERNATIVE/FOLK/DREAM POP) [2019]

Self-help część pierwsza, określona jako terapia, która ma na celu zregenerować twórcę. Bałtyk to jednoosobowy projekt skrupulatnie budowany przez 18-letniego multiinstrumentalistę Michała Rutkowskiego. Nie boi się mówić wprost o tym, co przeszedł, czy co po prostu czuje. Owszem praca jaka została przez niego wykonana na potrzeby tego projektu jest nie do opisania, lecz chyba nie jestem docelowym odbiorcą jego muzyki, a powinienem sądząc po tym, iż mam bardzo melancholijne usposobienie. Standardowy dla samodzielnych idei jest fakt, iż artysta sam wszystko aranżuje, komponuje, czy produkuje. Wszystko jest tutaj obecne, aczkolwiek szczerze byłem nastawiony na zgoła coś innego, aniżeli na to co naprawdę dostałem. Self-help nie jest zawodem, jednakże liczyłem na ociekającą emocjami i bijącą z ust kompozytora odżywającą energią. Tak, płyta określona jako bedroom pop nie mogła brzmieć inaczej. Pomimo to, mając rzadko styczność z taką muzyką słyszałem rzeczy, jak przykładowo Submarine Alexa Turnera (wokalista Arctic Monkeys), sprawdzające się sprawniej. Najbardziej przeszkadzała mi nuda, chociaż z drugiej strony, jak na bedroom pop spisuje się genialnie, gdyż potrafi doprowadzić do zaśnięcia. Propsuję za chęć spełnienia się, ale nie akceptuję tak przewidywalnego konceptu. Poza tym nie jest źle. W kolejnej części powinno być lepiej.

Bałtyk – Self-help Pt.1 otrzymuje:


JANUSZ JURGA – DUCHY ROGOWCA (AMBIENT/TECHNO) [2018]

JANUSZ JURGA – DUCHY ROGOWCA

Duchy Rogowca to podróż w nieco tajemniczy i swoisty zakątek Polski. Janusz Jurga pokazuje kawałek swojej rodzinnej wsi, Rogowca, któremu towarzyszą legendy, przekazywane właściwie z pokolenia na pokolenie. To muzyka niedopowiedziana, która tak naprawdę angażuje samego słuchacza. Jest pewien mglisty zarys, ale historie nabierają wyrazistszej formy dopiero w głowie obcującego z tym albumem. Co zaskakujące, Duchy Rogowca to połączenie muzyki klubowej oraz dark ambientu, który zdaje się wyrastać bezpośrednio z natury. Wszystko utrzymane jest w zimnej, momentami lekko industrialnej atmosferze. Lasy i to, co w nich żyje, towarzyszą nam od początku do końca muzycznej podróży za sprawą wkomponowanych dźwięków przyrody. Siłą tej muzyki jest powolne rozwijanie się i pewna transowa powtarzalność. Wszystkie duchy (a jest ich pięć) są podobne schematycznie w taki sposób, że po ambientowym wprowadzeniu zazwyczaj wyłania się taneczny bit. To trochę tak jakby każda zjawa próbowała się, na swój sposób, przywitać zanim na dobre pochłonie nas w swój świat. Samo przeplatanie się bardzo nowoczesnej muzyki z raczej już zakurzonymi opowieściami jest unikatowe, ale jednocześnie wydaje się być bardzo naturalne. W końcu żyjemy tu i teraz, więc idziemy z duchem czasu. Duchy Rogowca to folklor podany w nieoczywistej, ale bardzo estetycznej i eleganckiej postaci. Album jest pozycją obowiązkową dla każdego, kto przeoczył ją w 2018 roku.

JANUSZ JURGA – DUCHY ROGOWCA 2

Janusz JurgaDuchy Rogowca otrzymują:

ocena: 4/5


WIDZIADŁO – VOID (COSMIC BLACK METAL/AMBIENT/ATMOSPHERIC BLACK METAL) [2017]

Wizja pozaziemskich przestrzeni ukazana w Void od zespołu Widziadło płynie w ciemnych, mrocznych korytarzach bez wyjścia. Jeżeli tak rzeczywiście wygląda kosmos to może lepiej go nie badajmy. Szumy, nieczyste dźwięki wędrują prosto do naszych membran w Nether Reach, powodując uczucie, jakbyśmy osobiście stąpali po płaszczyźnie innej planety, a jedyne co mamy do swojej dyspozycji to swój umysł oraz ciągle przerywany kontakt z bazą. Kontynuując nasze badania dotyczące obcego, nieznanego nam dotąd ciała niebieskiego napotykamy tajemnicze światło, które swym blaskiem z początku budzi zachwyt oraz chęć dotknięcia go. Jesteśmy głupcami, którzy bez uprzedniego zabezpieczenia się próbują dosięgnąć tego światła, niczym ćma lecąca wprost w płomień. Gdy tak coraz bliżej wyciągamy rękę ku tych promieni, dostrzegamy w środku zło. Nasza pycha nas zgubiła. Teraz opętani jak szaleńcy snujemy się po globie. Jedyne co czujemy to pustkę, która do reszty zawładnęła nami. Wkradła się nawet do zwojów mózgowych, otaczając oraz wypełniające je ponurą ciemnością. Feralnie chcieliśmy sięgnąć czegoś, co najzwyczajniej nie było nam dane, a to wszytko przez jeden bezmyślny ruch.

Widziadło – Void otrzymuje:

ocena: 4/5


OPUS ELEFANTUM COLLECTIVE

NASZ FACEBOOK

PREMIERY MARCA

OLGA POLIKOWSA – PREMIEROWY KONCERT – BARDZO BARDZO, WARSZAWA 03.04

AREK KŁUSOWSKI – PO TAMTEJ STRONIE ZAPOWIEDŹ

EMAROSA – PEACH CLUB – RECENZJA

O autorze

"Out of the dark"

Grafik, meloman i wielki fan hokeju. Pisanie o muzyce jak i jej słuchanie to dla mnie czysta przyjemność oraz kwintesencja egzystencji.